Wczoraj na obiad miał być dorsz w jajku, bułce i sezamie z gotowanymi ziemniakami i soczystą sałatką z sałaty lodowej, zielonego ogórka i rzodkiewki w jogurcie naturalnym z czosnkiem i przyprawami. Ostatecznie sprawa gotowania ziemniaków zawisła na włosku... Z rur leciała brudna, żółtawa woda z osadem... Obrzydlistwo. Nie wiem, czy to efekt remontu wodociągów i kanalizacji w centrum miasta, ale faktem było, że nie mieliśmy w czym ugotować ziemniaków. Wystarczyło czystej wody jedynie na ich umycie... (żeby ludzie tylko takie problemy mieli, prawda?)
Ostatecznie podrzuciłam pomysł, że można je przecież zapiec. I tak oto powstały ziemniaki zapiekane z pieprzem, oliwą z oliwek i ziołami prowansalskimi. Polecam - nie tylko na sytuacje awaryjne, jak wczoraj w naszym przypadku ;)
