Dotąd zrobiłam już kilka rodzajów warzywnych placków (z buraków, z cukinii, z kaszą gryczaną, ryżowe z cebulą i pepperoni), ale nie eksperymentowałam jeszcze z kalarepą. Zastanawiając się, co przygotować dziś na obiad, przeszukałam lodówkę, wyciągnęłam kilka potrzebnych składników i tak oto w krótkim czasie powstał bardzo prosty pomysł na drugie danie.
To także dobry sposób na wykorzystanie surówki, która została np. z poprzedniego dnia (zobacz: surówka z kalarepy).
Taki mały domowy recykling :P I jaki dobry efekt!
Obiad był już w trakcie przygotowań i okazało się, że do drugiego dania nie ma żadnej surówki. Byliśmy jeszcze akurat przed wyprawą na zakupy, więc lodówka świeciła pustkami. Ale nie było aż tak bardzo źle, ponieważ znalazłam w niej dwie kalarepy, które nie doczekały się kąpieli w zupie, oraz kilka innych warzyw, które również posłużyły mi do przygotowania świeżego dodatku do obiadu. Aż dziwię się sama sobie, że nigdy wcześniej nie przygotowywałam surówki z tego warzywa.
Podobno już 1 średniej wielkości główka kalarepy zaspokaja dzienne zapotrzebowanie na witaminę C (ma więcej witaminy C niż jabłko). Ponadto zawiera potas, magnez, sód, żelazo, fosfor, wapń, kwas foliowy, beta-karoten, luteinę oraz witaminy z grupy B i K. Sporo prawda?
Naprawdę warto wprowadzić to warzywo do swojej diety :) i chrupać na zdrowie!
Pyszna. Ma cudowny aromat. Ostrość czosnku oraz słodycz selera, kukurydzy i marchewki łączą się w niej w smaczną całość. Wspomnianą sałatkę odkryłam podczas rodzinnych odwiedzin i wprost nie mogłam się jej oprzeć.
Szczególnie polecam w okresie przeziębień i zachorowań na grypę :P Sama nie lubię gorącego mleka z miodem i czosnkiem, ale uwielbiam czosnek jako dodatek do sałatek, sosów, przekąsek czy dań głównych.
Trochę to spóźniony wpis, ale trufle robiłam wczoraj w nocy, dzisiaj od rana załatwiałam jeszcze świąteczne sprawunki, coś tam jeszcze było do zrobienia w kuchni, w międzyczasie pstryknęłam kilka fotek truflom, potem trochę sprzątania i strojenie choinki (w końcu)... Tak więc dopiero teraz udało mi się usiąść i sporządzić wpis z przepisem na trufle.
Jeśli nie macie akurat potrzebnych składników, to może uda Wam się przyrządzić trufle na Sylwestra albo jakąś inną okazję :) Sama robiłam je po raz pierwszy. Na blogu pojawiło się już ciasto z fasoli, muffiny oraz sałatka, więc dlaczego by nie pokusić się o kolejny przepis :) Poza tym nie chciałam przygotowywać trufli o bardzo dużej kaloryczności np. na bazie margaryny czy tłustego serka... I tym sposobem będę mogła skusić się na kilka bez większych wyrzeczeń :)
Tematem dzisiejszego wpisu będzie przepyszna, soczysta surówka idealna do obiadu na co dzień i od święta, a także do zjedzenia poza domem :)
Może również zagościć na wigilijnym stole obok pieczonych ryb, klusek ze smakowitym grzybowym sosem i innych potraw. Jest bardzo szybka w przygotowaniu, więc można ją zrobić nawet na przysłowiową "ostatnią chwilę".
Nie wyobrażam sobie świąt Bożego Narodzenia bez rodzinnej atmosfery, bez wspólnego spaceru do kościoła, bez śpiewania kolęd, bez choinki ozdobionej różnokolorowymi bombkami, łańcuchami i światełkami ani też bez smacznych, tradycyjnych dań oraz wyjątkowych słodkości.
Wśród tych świątecznych pyszności nie może zabraknąć pierniczków. Kiedyś je kupowaliśmy, a od dwóch lat sama je piekę. Ma to swój urok :) I domowe przede wszystkim lepiej smakuje. W tym roku na życzenie domowników przygotowywałam wypieki nieco mniej słodkie i bez lukru.
Uwielbiam takie owocowe śniadania - szczególnie w weekend, gdy mam okazję pospać nieco dłużej. Choć przyznam, że ostatnio posiłki w takiej formie dość często zabierałam ze sobą do pracy. Doskonale zdawały egzamin w roli drugiego śniadania jako zdrowe, słodkie, lekkie, ale i pożywne danie. Taka ilość słodyczy zawartej w owocach od razu stawia mnie na nogi i skutecznie poprawia nastrój. Działa na mnie znacznie lepiej niż kawa, na którą słabo reaguję (chyba, że to tzw. "siekiera" - mocna, bez cukru i bez mleka) i w związku z tym bardzo rzadko ją piję. Taka zdrowa przekąska między posiłkami jest o wiele lepszym rozwiązaniem niż sięganie po batoniki czy inne kuszące zapychacze. Jeśli mamy taką możliwość, to korzystajmy z dobroczynnych właściwości świeżych owoców, ile tylko się da :) Gorąco Was do tego zachęcam!
Blogger Gadgets